Ewa i Karol moja opowieść

Posted on Posted in Historia, Reportaż ślubny

Historia w skrócie o najważniejszym momencie Ewy i Karola.

Gdy poznałem Ewe i Karola dostrzegłem w nich coś czego długo już nie widziałem, to coś, to jak na siebie patrzą, to w jaki sposób opowiadają o sobie, te promieniejące twarze, Pomyślałem sobie SUPER mając taką parę, zdjęcia zrobią się niemal same! I  gdy tak cieszyłem się tym faktem, oznajmili mi że ślub odbędzie się  w listopadzie i uśmiech zszedł mi z twarzy. Hmm w listopadzie? No to lepiej zacznijmy modlić się o pogodę.
Minęło kilka miesięcy, naszedł listopad i kilka dni przed ślubem postanowiliśmy zrobić krótką sesję narzeczeńską… zimno, pochmurno i tak dobrze, że trafiliśmy w przerwę między jednym a drugim deszczem. Jeżeli ma się nie wiele czasu to park jest zawsze najlepszym rozwiązaniem na zdjęcia plenerowe, a potem ciepła herbata w Cukierni Motycze aby rozgrzać zmarznięte kości.
Zostało dosłownie trzy dni do ślubu, a w prognozie pogody zapowiadali deszcz ze śniegiem i wichury. Będzie dobrze – powtarzałem sobie w głowie.
W dzień ślubu na szczęście bardzo nie padało i prawie nie wiało, aż do późnego wieczora gdy zaczął prószyć śnieg. Pomyślałem nie możemy zmarnować takiej szansy i wyskoczyliśmy na dosłownie trzy minuty do ogrodu w Villa Anna aby zrobić kilka ujęć, a efekt… sami ocencie i mi napiszcie, chętnie usłyszę wasze zdanie (zdjęcie na samym końcu).
Sesję plenerową zrobiliśmy kilka dni później i najwidoczniej chyba wtedy te wszystkie nasze modlitwy o Pogodę zostały wysłuchane. Niebieskie niebo, świecące słońce, mogło być jedynie trochę cieplej… dużo cieplej. Zmarzliśmy okropnie!!! Ale było warto.

Jeśli podobają Ci się zdjęcia daj mi o tym znać, polub moją stronę „tutaj” dużo to dla mnie znaczy.

Dla tych którzy zastanawiają się nad tym aby też sobie zrobić takie piękne zdjęcia odsyłam do OFERTA i KONTAKT

Pozdrawiam serdecznie
Aleksander Zakrzewski

Comments

comments